﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Echo bońskich werbli”> 
<author_1=”Marian Podkowiński”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="11">
<date=”1954-11-05”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Kiedy strzelcy górscy w oparach piwa i cygarowego dymu wiwatowali na cześć „dawnych dobrych czasów”, a generał Konrad obiecywał im solennie, że „nie wszystko jeszcze stracone”, wiwatującym hitlerowcom przygrywała do słuchu orkiestra adenauerowskiego „Grenzschutzu”, zalążka nowego Wehrmachtu. A grała miłą każdemu hitlerowskiemu żołdakowi melodię marsza „Alte Kameraden”. W takt tej samej melodii przemaszerowali wieczorem przy blasku pochodni przez bawarskie miasto.
W niemniej podniosłym nastroju odbył się zjazd VI dywizji Waffen SS-„Nord” w Getyndze (Dolna Saksonia). Zebrało się tutaj ponad tysiąc oprawców Hitlera, aby przypomnieć sobie czasy „utraconego raju” który był piekłem dla narodów Europy. Specjalny wysłannik dziennika hamburskiego „Die Welt” opisując spotkanie SS-manów w Getyndze, powiada wprawdzie, iż „ze słowem SS łączy się jeszcze dziś wyobrażenie okropności”, ale trudno o to winić... „szarego SS-mana”!
Nie można jednakże żyć tylko wspomnieniami. Dlatego Blank wydał rozkaz, aby boński Grenzschutz, któremu w przyszłym Wehrmachcie ma przypaść rola polowej żandarmerii, przeprowadził manewry w rozmaitych punktach Niemiec zachodnich. Oglądanie bowiem „żywego wojska” ma — zdaniem bońskiej propagandy — podziałać na wyobraźnię młodzieży, zwłaszcza tej bez pracy i chleba. Dziennik „Nuernherger Nachrichten” przynosi całą kolumnę zdjęć i opisów z przebiegu manewrów „Grenzschutzu” między Norymbergą a Wuerzburgiem.
„Po raz pierwszy po wojnie — pisze gazeta — niemieckie jednostki przeprowadzały gry wojenne na dawnym poligonie hitlerowskim pod Hainbergiem. Przebieg manewrów można uważać za zadowalający. Generałowie Grenzschutzu byli na punkcie obserwacyjnym, podobnie jak za dawnych czasów, kiedy Hitler przyjeżdżał na przeglądy swoich wojsk pod Norymbergą”.
Z kim walczyli żołnierze Grenzschutzu? Z „dywersantami” przebranymi w koszule FDJ — Wolnej Młodzieży Niemieckiej.
Na zamieszczonych następnie zdjęciach widzimy wojska niczym nie różniące się od hitlerowskiego Wehrmachtu. Te same hełmy i mundury. Psy gończe i telefony polowe. Tak to wygląda z bliska! Zadanie bowiem brzmiało: „150 młodych FDJ-owców przedziera się przez zieloną granicę”.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>

